poniedziałek, 8 kwietnia 2013


Było dość wcześnie, słońce dopiero ogrzewało swoimi promieniami poranną rosę.
Zwierzęta wychodziły ze swych krajówek bacznie obserwując otoczenie.
Samanta szła jednak  szybkim krokiem, zamyślone nad znaczeniem wczorajszych słów. Postanowiła jednak wcześniej,że skończy się już udręczać bo były to tylko plotki ale coś wewnątrz niej kazało cały czas ten temat poruszać, badać. I tak też posłuchała tego wewnętrznego, nieznanego głosu. W swych rozmyślaniach nie zauważała nawet kałuż, pozostałości po wczorajszym ulewnym deszczu.
Z rozmyślania wyrwał ją cichy krzyk dziecka. Obróciła się gwałtownie i ujrzała sprzedawczynie szarpiącą czteroletnie dziecko.  Oburzyło ją to jak ludzie przechodzą obojętnie wobec czegoś takiego co ona osobiście uważała za absurdalne. Podeszła szybko do owej pani i grzecznie ją przeprosiła z widocznym sarkazmem że przeszkadza tej jakże intrygującej rozmowie  ale czy zechciałaby by puścić owe dziecko. Kobieta zmierzyła ją wzrokiem kpiąc z niej i mówiąc :
- Co to panią obchodzi ?! Niech się Pani zajmię swoimi sprawami owszem nie znam tego dziecka ale owe dziecko ukradło dzisiaj z mojej piekarni cały bochenek chleba i zasługuje na kare - odrzekła
Samanta na chwile znieruchomiałam. Staneła, dobrze wiedziała po słusznej stronie ale kradzież to nic dobrego, zwłaszcza dla niej wiedziała jednak że chłopiec bez powodu tego nie zrobił. Po chwili namysłu zapytała :
- A ile kosztuje ten chleb ?
- 4 zł
Kłócić się o głupie 4 zł. Jakże to ludzie są obojętni na cudze nieszczęście. Wygrzebała z torebki portmonetkę i wyjęła pieniądze.
Proszę-i wreczyła pani 2 monety po 2 zł.
Dostała zakupiony bochenek chleba a kobieta odeszła do sklepu.
Sami zmierzyła bacznym wzrokiem chłopca stojącego obok niej który patrzył się na nią swoimi niebieskimi oczami. Był średniego wzrostu jak przystało na czterolatka, ubrany w brudne, poszarpane cichu. Wręczyła mu zakupiony chleb i wyjęte wcześniej 100 zł.Chłopiec nie udawał zaskoczenia i uśmiechnął się lekko.Na co ona też odpowiedziała uśmiechem malinowych ust.
-Gdzie mieszkasz ?-zapytała
Chłopiec wzruszył ramionami. Była to niezrozumiana odpowiedzi lecz Samanta zaczeła ją pojmować. Studiowała prawo i czytała książki, wywiady, artykuły na takie tematy i wiedziała jak się zachować przepisowo. Ta sytuacja jest  inaa pomyślała od tamtych. Te 100 zł powinny mu na jakiś czas wystarczyć, chętnie wzięłaby go do akademika ale wiedziała że nie może. Jej rozmyślania przerwał gong zegara na pobliskim ratuszu . O nie już 8 ? Jest po mnie. Spóźnienie pierwszego dnia w szkole niezbyt oryginalne. Musiała szybko podjąć decyzję.
- No dobrze to ci powinno na jakiś czas wystarczyć, jeżeli bedziesz czegoś potrzebować, powiedz i nie bój jak mnie znajdziesz albowiem bede tędy codziennie przechodziła a teraz bardzo przepraszam ale spóźnię się na wykład.
Po czym szybko pobiegła nie czekając na odpowiedzi.
Była znakomitą biegaczką, niejednokrotnie zdobywała nagrody, medale. Mogła pochwalić się lepszą kondycją niź jakikolwiek chłopak. Podczas biegu rozmyślała o wydanych już dzisiaj 100 zł. Dla innych to było zapewne nic dla niej dużo. Muszę znaleźć prace- pomyślała. Po czym wbiegła już do pustej uczelni gdzie odbywały się już lekcje.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam z góry za taką dużo przerwę :p :). ALE TAK JAKOŚ WYSZŁO, NIEFORTUNNIE.
m.in test szóstoklasisty i tym podobne.
DOZOBACZENIA !



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz